PWR IN SPACE

O klockach, które poleciały w kosmos

Aut. Barbara Glebocka

ahha.jpg

PHOTOS : PWr in Space

Skąd wziął się pomysł na wysłanie akurat lego w kosmos?

To nie był pomysł wysłania akurat tych klocków, a nie innych. Przede wszystkim zależało nam na tym, aby wysłać pewien ogólny przekaz. Sam pomysł zrodził się w naszych głowach w 2019 roku podczas targów Warsaw Motor Show, ale trafił wtedy do tzw. szuflady. Później przyszedł 2020. Nasza działalność, jako Śniadanie & Gablota, opiera się głównie na gromadzeniu ludzi przy wspólnym porannym posiłku, więc proszę sobie wyobrazić, jak trudne decyzje podejmowaliśmy odwołując kolejne wydarzenia na początku ubiegłego roku. Później trochę letniego oddechu i optymizmu, dzięki czemu udało nam się zorganizować kilka spotkań, w tym chyba to najważniejsze dla nas, bo pierwsze zagraniczne. W Berlinie odnieśliśmy duży sukces i niesieni tą euforią zaplanowaliśmy na koniec roku ogromne zakończenie sezonu z udziałem Maestro Roberta Makłowicza. Piękne miejsce w podwarszawskim Pałacu Pass, zaangażowanie świetnych partnerów, największe przedsięwzięcie jakiego się podjęliśmy... i tydzień przed wydarzeniem nowy lockdown. Byliśmy po prostu wkurzeni. Wiedzieliśmy, że tak jest bezpieczniej dla ludzi i tak po prostu musi być, nie podejmujemy tutaj żadnej polemiki, ale nie da się w takich sytuacjach uniknąć zwykłego ludzkiego rozczarowania i rozgoryczenia. W kilka godzin bardzo dużo pracy i energii poszło do kosza. 

To był też okres, gdy w Polsce robiło się gorąco, zaczynały się strajki, protesty i ogólnie na każdym kroku można było spotkać wielu sfrustrowanych ludzi. Te emocje udzielały się też nam prywatnie. I wtedy podczas rozmowy z Tomaszem Kamińskim, prezesem firmy Schnug Polska, który wspiera nas przy wielu akcjach, padło z jego strony pytanie – a może zrobimy wspólnie coś innego, coś co zastąpi nam wszystkim zakończenie sezonu? Bang! Czas wyciągnąć stary projekt z szafy!

 

ŚnG słynie z tego, że jest bardzo otwartym eventem – mówimy o sobie, że jesteśmy dla wszystkich, ale nie dla każdego. Na nasze wydarzenia może przyjechać każdy fan motoryzacji, pod warunkiem, że z szacunkiem traktuje drugiego człowieka. Stąd też dzieją się u nas różne ciekawe rzeczy z wystawami sztuki włącznie. Łączymy skrajnie różnych ludzi wspólną pasją do motoryzacji. Nie ma żadnych biletów, zapisów, ustawiania ludzi w rzędach. Ktoś kiedyś powiedział, że to taki samochodowy poranny Woodstock i tak w istocie jest. Doskonale pamiętam, jak kiedyś odwiedziła nas para blogerów, ten film wciąż chyba jest na YouTube i byli potwornie zniesmaczeni krzywo zaparkowanymi autami. To właśnie cali my! I gdy pomyślisz sobie o tym wszystkim, a teraz wyobrazisz sobie sytuację, w której musisz odwołać kilkanaście spotkań z ludźmi, których bardzo lubisz... w takich okolicznościach rodzą się właśnie takie projekty jak ŚnG STRATOS 2020! Sześć plastikowych ludzików, dwa samochody i dużo jedzenia na wysokości 31 500m. To było nasze symboliczne spotkanie ponad podziałami, zakazami, kłótniami, protestami i awanturami. Na filmie słychać jaka piękna cisza ogarniała naszą ekipę, która u stóp miała dywan z chmur, a nad głowami już tylko przepastną czerń kosmosu. Jest tam wiele symboli, na przykład Corvette C3 znalazła się tam dlatego, że właśnie takie samochody dostawali astronauci NASA za udział w misjach kosmicznych. Różowa figurka, to Pani Basia, bo przecież bez kobiet nic by się nie udało! Biała figurka, to Patron Honorowy naszej misji - Tomasz Kozłowski, który aktualnie przygotowuje się do bicia rekordu świata w najwyższym skoku spadochronowym z 45km! Tych symboli jest tam kilka, ale przede wszystkim zależało nam na tym, aby wysłać jeden przekaz – spotkajmy się ponad podziałami!

 

Ile czasu zajęło wam przygotowanie projektu?

 

Przygotowania zajęły nam nieco ponad miesiąc. Wszystko poszło naprawdę bardzo sprawnie, ale to tylko dlatego, że w zespole były osoby, które doskonale wiedziały co robić i miały doświadczenie w tego typu przedsięwzięciach. Bez ich udziału nie byłoby to możliwe w tak krótkim czasie.

 

Ile osób łącznie pracowało przy projekcie?

W ŚnG STRATOS 2020 zaangażowanych było bardzo wiele osób. Wydaje mi się, że około dziesięciu, ale kluczowy dla całego projektu był Konrad z PoliWRocket i jego doświadczony zespół techniczny. Konrad to też osoba, która była pomostem między naszymi pomysłami, a techniczną rzeczywistością i prawami fizyki. Zabawne, że poznaliśmy się przez Instagrama. Pewnego wieczoru dosłownie w dwóch zdaniach opowiedzieliśmy Konradowi o naszym pomyśle, a następnego dnia rano już zamawialiśmy pierwsze elementy misji. Czasem po prostu poznajesz kogoś i wiesz, że to się uda. Trzeba też wspomnieć o Nor- bercie z Blazed Vision, który zmontował dla nas świetny film z całej akcji i Filipie Załógu, fantastycznym artyście, który już któryś raz z rzędu robił dla nas plakat promujący całe wydarzenie.

Jakie emocje towarzyszyły wam w momencie kiedy wasz 

projekt wzniósł się w powietrze? 

Emocje? Kurde, wysyłasz coś w STRATOSFERĘ! To fenomenalne uczucie i na swój sposób wyjątkowe, bo nawet gdybyśmy połączyli moje grono znajomych i Twoje, to prawdopodobnie żadna z tych osób nigdy nic nie wysyłała tak wysoko. Może dla zespołu PoliWRocket, były to mniejsze emocje, bo robili to już wcześniej kilkukrotnie, poza tym praca z rakietami to dla nich codzienność, ale widać było, że też mają z tego bardzo dużo funu! 

 

W trakcie realizacji przedsięwzięcia nie obeszło się bez przygód. Czy moglibyście więcej o tym opowiedzieć? 

Tak, to prawda, były przygody. Technika ma to do siebie, że nawet najlepiej przygotowana zawodzi. Według przewidywań cała misja miała trwać maksymalnie 3h, a balon miał wylądować ok. 100km od miejsca startu. I właśnie dokładnie tak nie było. 

Samo wznoszenie,

bez opadania, trwało 3,5h! Balon targany wiatrem o prędkości blisko 200km/h wylądował 250km od Wrocławia. A do tego straciliśmy wszystkie GPSy, więc balon wylądował gdzieś na bagnach w okolicach miejscowości Ligęzów i tyle wiedzieliśmy. 

Na miejsce dotarliśmy późnym wieczorem i od razu rozpoczęliśmy poszukiwania misji, nawet jeden z nas wpadł do rzeki podczas tej akcji ratunkowej, ale bezskutecznie. Trochę zasmuceni całą tą sytuacją wróciliśmy do domów. Tutaj z pomocą ponownie przyszły social media, a konkretnie facebook. Mieliśmy obliczoną strefę, w której prawdopodobnie mógł wylądować balon. Był to dość trudny bagnisty teren. Opublikowaliśmy naszą historię wraz z mapą na grupie

lokalnej społeczności, a kilka dni później dwaj myśliwi, Pan Łukasz i Jacek, odezwali się do nas, że znaleźli całą misję! Nie brakowało ani jednego członka załogi i tak wszyscy bezpiecznie dotarli do domu.

Co planujecie dalej?

 

Pomysłów na nowe projekty nigdy nam nie brakuje. Wystarczy powiedzieć, że ŚnG STRATOS odbyło się krótko po tym, jak w 40h i 43min objechaliśmy całą Polskę dookoła samochodem. A jeśli chodzi o przestworza. Myślę, że 31,5km to dobry wynik, więc teraz albo kosmos, czyli jeszcze przynajmniej 70km wyżej niż nasza obecna wysokość, albo jakaś rakieta. Musimy pogadać z PoliWRocket!

 

Projekt PoliWRocket działa w ramach Koła Naukowego PWr

in Space. Głównym założeniem projektu jest budowanie rakiet na zawody międzynarodowe Spaceport America Cup organizowane przez ESRA (The Experimental Sounding Rocket Association). ESRA jest organizacją non-profitową założoną w 2003 roku w celu wspierania i promowania wiedzy inżynierskiej i doświadczenia w dziedzinie rakiet. Mamy bardzo rozległe plany

w naszym zespole. Od niedawna planujemy testować silnik na paliwo stałe, a w tym momencie projektujemy silnik na paliwo ciekłe. Jesteśmy również na etapie produkcji kolejnego silnika na paliwo hybrydowe oraz rozwijamy zbudowaną przez nas nawijarkę kompozytów, na której odbyły się już pierwsze próby nawijania. 

Dodatkowo zaczynamy pracę nad projektem nowej rakiety, która ma wylądować na następnych zawodach.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dziękuję za wywiad.

Okładka grudzień.jpg
haha.jpg
unrnamed.jpg
hah.jpg